Chcesz zbadać prolaktynę? Trzymaj się tych zasad!
Przy okazji badania wielu hormonów trzeba zwrócić uwagę na to, aby wykonać je w konkretny dzień cyklu (jak np LH, FSH itd) lub nawet na to, ile dni upłynęło od owulacji (w przypadku progesteronu chociażby). Ale prolaktyna jest pod tym względem nietypowym hormonem – w jej przypadku ważniejsze od DC czy też DPO jest to, jak się przygotujemy do samego pobrania krwi.
Oto rzeczy, których musimy UNIKAĆ 24h – 48h przed pobraniem krwi na prolaktynę:
- seks
- stymulacja sutków
- nietypowy stres
- nadmierna aktywność fizyczna
- lot samolotem
- nieprzespana noc
- zmiana godziny pobudki
- preparaty z biotyną
Badanie trzeba wykonać z rana, na czczo, najlepiej nie jechać na pobranie krwi rowerem ani nie kłócić się z motorniczym w autobusie, a po dojściu do laboratorium usiąść na 10 min, ochłonąć, uspokoić oddech. Prolaktyny najlepiej nie badać w pierwszym dniu miesiączki ani w dniu owulacji.
Bardzo ważna rzecz – wynik możecie dostać w dwóch różnych jednostkach – w jednych górna granica normy wynosi ok 25 ng/ml, a w drugich ok 500 mlU/l – wspominam o tym, bo ktoś czasem usłyszy “mi wyszła wysoka prolaktyna, 55, musiałam dostać leki” i nagle dostaje swój wynik, na którym prolaktyna wynosi “aż” 400 😉 nie schodźcie wtedy na zawał, to po prostu inna jednostka, 400 po przeliczeniu na “częstszą” jednostkę to jedynie 18,8 ng/ml 😉
Odnośnie trzeciego punktu – chodzi o unikanie stresu, ale takiego innego niż “codzienny” – wiadomo, w niepłodności niestety dotyka nas stres, najczęściej przewlekły i niemały, ale pod kątem badania prolaktyny on nic nie zmienia, bo jeśli stresujemy się codziennie i podejrzewamy, że od tego stresu nam rośnie prolaktyna a przez nią nie mamy owulacji lub cierpimy z jej powodu na niedomogę lutealną, to właśnie podczas tego stresu się zbadajmy i leczmy znaleziony powód – o to przecież w diagnostyce niepłodności chodzi, żeby znaleźć powód i go leczyć 🙂
Natomiast stres spowodowany niecodziennym wydarzeniem – jakaś stłuczka autem, pogrzeb bliskiej osoby, kłótnia z teściową czy zwolnienie z pracy – to już niestety wyklucza nas z podejścia do badania prolaktyny, bo fakt, że w jakiś jeden dzień w roku mieliśmy wyjątkowy bodziec stresujący to przecież już wiemy, nie potrzebujemy wydawać kilkadziesiąt złotych żeby nam to potwierdzono. Mi samej kiedyś zdarzyło się zbadać prolaktynę w niecodziennej sytuacji życiowej, jak widać wynik nie ma żadnej wartości diagnostycznej.
Z punktem czwartym tj nadmierną aktywnością też nie chodzi o nasze codziennie przebieżki po osiedlu czy siłownię na którą chodzimy 3x w tygodniu ale np maraton albo skopanie całego ogródka po paru tygodniach spędzonych na kanapie może być dla naszego organizmu czymś zbyt wyjątkowym żeby można marzyć o miarodajnym wyniku prolaktyny 🙂
Co do snu – jeśli chcesz zbadać prolaktynę w poniedziałek a weekend miałaś gości i pół nocy graliście w planszówki to jest to sytuacja wyjątkowa, odpuść badanie prolaktyny. Ale jeśli co trzecią noc nie dosypiasz z różnych powodów to wiadomo że nie będziesz trzech lat zwlekać z badaniem prolaktyny aż się sytuacja unormuje 🙂
Ze zmianą godziny wstawania chodzi natomiast o to aby nie doprowadzać organizmu do szoku 😉 jeśli na ogół wstajesz ok godziny 8 to obudzenie się w dniu badania o 6.30 i pójście na badanie o 7.30 będzie błędem.
I pamiętajcie, leczy się człowieka a nie liczby… Lekarz po samych objawach o jakich usłyszał od Was w gabinecie, typowych dla podwyższonej prolaktyny, ma prawo wdrożyć leczenie nawet i bez wyniku tego hormonu. A leki na prolaktynę to jedne z “najprzyjemniejszych” jakie nas czekają w leczeniu niepłodności – często wystarcza pół tabletki Dostinexu tygodniowo i można zapomnieć o problemie z prolaktyną 😉 Fakt, lek jest drogi, ale z kolei przy takim dawkowaniu wystarcza on na kilka miesięcy, a więc terapia miesięczna wychodzi ok 25 zł 😉 istnieją oczywiście też inne leki, tańsze ale starszej generacji, Bromergon chociażby – leczenie nimi jest mniej skuteczne, a większość osób cierpi na skutki uboczne takie jak nudności, wymioty, zawroty głowy (w moim przypadku również zapracia i zatkane zatoki… 2 tygodnie wyjęte z życia).
Trzeba mieć na uwadze że za wysoka prolaktyna – nazywana hiperprolaktynemią – powoduje nie tylko brak owulacji czy niedomogę lutealną… ale o tym, jak również o makroprolaktynie, objawach hiperprolaktynemii oraz teście po metoklopramidzie z w kolejnym wpisie 🙂
Poniżej podrzucam kilka ciekawych wypowiedzi lekarzy na temat prolaktyny 🙂
“Wynik badania poziomu prolaktyny jest stosunkowo wysoki, co wskazuje na hiperprolaktynemię, której jednym z objawów może być niedomoga lutealna, a więc zbyt niski poziom progesteronu w drugiej części cyklu, objawiający się krwawieniem bądź plamieniem przed właściwą miesiączką. Niedomoga lutealna powoduje utrudnienie zagnieżdżenia się zarodka i tym samym zajście w ciążę.” [1]
” 1. PRL warto oznaczać, szczególnie w przypadku rozpoznanej insulinooporności
2. Jeśli jest podwyższona, rozważamy terapię
3. Skuteczne leczenie poprawia insulinowrażliwość, czyli wspomaga terapię insulinooporności” [2]
“Prolaktynę należy oznaczyć we krwi żylnej, pobranej rano na czczo, około godziny 8. Ważne jest, aby pacjent był po przespanej nocy. Jeśli przyjmujemy hormonalną terapię zastępczą czy doustną antykoncepcję, to ważne jest, aby te leki odstawić na 3 miesiące i dopiero po takim czasie oznaczyć PRL. “ [4]
“Niedomoga lutealna polega na zaburzeniu fazy lutealnej cyklu miesiączkowego, co jest spowodowane nieprawidłowym funkcjonowaniem ciałka żółtego z towarzyszącym niedostatecznym wytwarzaniem progesteronu. Skrócenie II fazy cyklu nasuwa podejrzenie niedomogi lutealnej. Najczęściej występuje ona u kobiet z: plamieniami przedmiesiączkowymi, niepłodnością, poronieniami nawykowymi, porodami przedwczesnymi czy też z hyperprolaktynemią.” [5]

