Pasztet z wątróbki i soczewicy

45
Czas wykonania (min)
4
Ilość osób
6 /10
Stopień trudności

Bez maszynki do mielenia!

Na 100g: 225 kcal, B13 – T13 – W16 (według fitatu)

  • 200g soczewicy czerwonej
  • 250-300g wątróbki drobiowej
  • 2-3 duże cebule 
  • 4 ząbki czosnku
  • 2 jajka
  • 100g masła
  • 4 łyżki brandy / koniaku / wina wytrawnego (można pominąć)
  • 2 łyżeczki papryki czerwonej
  • 1 łyżeczka mielonej kolendry
  • 2 łyżki natki pietruszki 
  • pieprz i sól do smaku, olej do smażenia

Soczewicę zalewamy 2 szklankami wody z kranu, zagotowujemy w 2,5-litrowym lub większym garnku (żeby potem się w niego wszystkie składniki zmieściły do wymieszania), gotujemy ok 20 min do momentu, aż soczewica rozpadnie się i powstanie coś w stylu puree, trzeba co chwilę mieszać, żeby się nie przypalała. Przyprawić do smaku [tip 1].

Wątróbkę kroimy na mniejsze kawałki, cebulę w drobną kostkę [tip 2], czosnek wyciskamy lub miażdżymy. Na patelni rozgrzewamy olej i smażymy na nim najpierw cebulę, potem dorzucamy wątróbkę, pod koniec smażenia dodajemy zmiażdżony czosnek, paprykę, kolendrę i 2 łyżki wina. Całość przekładamy do garnka z soczewicą i blendujemy na gładką masę [tip3].

Dodajemy masło [tip 4], roztrzepane jajka, natkę pietruszki [tip 5] i znowu 2 łyżki wina. Dokładnie mieszamy, masa będzie dość rzadka. Doprawiamy pieprzem i solą, jak nie boimy się surowych jaj to można w tym momencie spróbować czy jest smaczne, możliwe że będzie trzeba dosolić lub dorzucić trochę papryki ostrej.

Masę wykładamy do niewielkiej keksówki wyłożonej papierem do pieczenia (u mnie forma na chleb z wyjmowanym wkładem, jak na zdjęciu), uderzamy keksówką kilka razy o blat żeby się pozbyć pęcherzyków powietrza z pasztetu, można posypać czarnuszką (sezam też powinien być OK) i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 200st. Pieczemy ok 45-50 minut – u mnie po 45min wierzch jest już ciut przypalony ale mimo wszystko jeszcze 5min przedłużam pieczenie żeby środek na pewno “doszedł”. Wyjmujemy z piekarnika, pozbywamy się papieru dopiero jak pasztet ostygnie bo ciepły jest jeszcze zbyt “niestabilny” na takie manewry 🙂

Tip 1 – soczewica sama w sobie z wiele smaku nie ma, więc najlepiej przyprawić ją porządnie ulubionymi ziołami – wedle gustu – żeby mieć też posmak poza wątróbkowym. Pieprz i sól na pewno się przydadzą, mi tu idealnie pasuje pietruszka i bazylia ale one mi wszędzie pasują 😉
Tip 2 – jeśli ktoś ma tak wrażliwe oczy jak ja 😛 to zamiast kroić cebulę w kosteczkę można ją tylko obrać, przekroić na pół i wrzucić do miksera 😉 działa też wcześniejsze mrożenie cebuli no ale trzeba o tym pomyśleć wcześniej
Tip 3 – jak puree zrobiliśmy w za małym garnku jednak to można je przełożyć do większego naczynia żeby było łatwiej wymieszać i dopiero dołożyć zblendowaną wątróbkę
Tip 4 – jeśli nie mamy miękkiego/roztopionego masła to pokroić je w kawałki, ułożyć na gorącej masie i przykryć pokrywką – szybko się rozpłynie
Tip 5 – natki pietruszki można nie żałować – 2 czubate łyżki tej suszonej z torebki dosłownie “znikają” po upieczeniu